Pan redaktor Leski ujawnił, iż przeszedł kryzys spowodowany nieuczciwymi osądami ze strony niektórych użytkowników Salonu. Jest to być może początek dyskusji na temat kultury wzajemnego traktowania się przez blogowiczów i komentatorów. Nie mam wątpliwości kto ponosi odpowiedzialność za upowszechnienie się praktyk pomawiania, obrażania, ferowania bezpodstawnych wyroków i szczucia.
Drodzy prawicowi publicyści - nie oszukujcie siebie i nas. Nie udawajcie, że nie widzicie niebezpiecznych aktów agresji słownej, opinii na pograniczu prawa i dobrego smaku, krzywdzących, kompromitujących dla tego miejsca.
To wy ponosicie odpowiedzialność za nie, to na was ci nieodpowiedzialni członkowie salonowej społeczności się kształcili. Jeśli można dziennikarza obarczać odpowiedzialnością, to jest to właśnie odpowiedzialność za sposób pojmowania rzeczywistości i środki wyrazu ich czytelników. Przecież to, że dzisiaj na Salonie24 tak łatwo przechodzą niektórym przez klawiaturę słowa nie znajdujące często odzwierciedlenia w rzeczywistości, natomiast niosące potężny ładunek agresji, jest prostą konsekwencją dziennikarskich praktyk ich idoli. To panowie Semka, Pospieszalski, Karnowski, Sakiewicz, Janke i inni chcą wmówić Polakom, że jedynym dobrem III RP jest dzika lustracja, a największym narodowym bohaterem i orędownikiem prawdy Antoni Macierewicz. Jak tu się dziwić, że ich namiętni odbiorcy powielają te schematy myślowe tylko ubierają je w język mniej parlamentarny ?
Dziwi mnie brak reakcji i ucieczka prawicowych publicystów Salonu24 od odpowiedzialności za czyny swoich wychowanków - napastników, jewropejczyków, Marcinów Bieńkowskich, uczennic liceum którego numeru nie spamiętałem (zajrzyjcie sobie zresztą panowie i panie na ich stronę internetową a przekonacie się co kryje się pod pozorami okresowego umiaru i wyważenia sądów).
Pobłażliwość wobec zachowań nagannych we własnym środowisku ma niestety w Polsce długą tradycję - PZPR nie potrafią sobie poradzić z moczarowską recydywą endecji, Solidarność nie potrafiła pohamować antysemickich nurtów. Dziennikarze sprzyjający obecnej władzy nie potrafią z kolei zatrzymać tych których wykarmili swoją publicystyką. Co więcej - mam wrażenie, że nie tylko nie potrafią ale też nie chcą - gdy pan Janke spoufala się po godzinach z prawicową ekstremą Salonu to zasłona zakłamania spada i wyłania się spod niej smutny obraz człowieka który nie ma oporów przed nobilitowaniem swoją sympatią najbardziej krewkich salonowych watażkow.
Nawołujecie chętnie do rozliczania przeszłości - rozliczcie się najpierw ze swojej własnej. Rozliczcie się z tych ekstremistów których tuczyliście przez lata swoją rewolucyjną publicystyką. A jeśli nie poczuwacie sie do winy to przynajmniej nie milczcie bo jak widać i ludzi z waszego środowiska może kiedyś zranić fala nieuczciwych oskarzeń i insynuacji.


